http://forum.specarmory.com/index.php?topic=717.0wybrane cytaty różnych autorów:Ależ Panowie, spoko Spoko Nie mam 15 lat coby się zakochać w ASG po jednej strzelance
Po prostu ludzie z którymi dziś grałem bardziej wczuwają się w klimat niż brać paintballowa. Najpierw godzinę patrolowałem krzaczory, drugą godzinę leżałem pod drzewkiem obserwując przechodzącego wroga, aby wreszcie przez następne pół godzinki włazić im na plecy i pojechać z mojego kałacha
I takie coś mamy osiągnąć w Białobrzegach, a kto czym będzie strzelał dla mnie bez różnicy - potrafię się przyznać że dostałem nawet jeśli nie mam splata.
Chciałem się tylko podzielić spostrzeżeniami, a są one takie:
Przede wszystkim klamki: normalna, ergonomiczna giwera i słusznej wadze prawie 4kg, zero obrzydliwej spłuczki i butli czy mamby. No i magazynki wymienne. I wszytko metal, miodzio! I celuje się na przyrządy a nie na lecące kulki.
Duży plus też jest taki, że nie ma opasek i trzeba dobrze się przyjrzeć czy swój czy obcy no i krzaki nie stanowią przeskody, kulka przelatuje. Maski też nie trzeba, grałem w okularach strzeleckich. (co prawda zęba można stracić, ale w końcu mam w teamie Medyka )
No i po grze czlowiek nie jest ujebany farbą, a i same kulki tańsze.
Ale jak napisałęm dla mnie nie jest istotne, kto czym strzela. Jeśli potrafi zaakceptować fakt że dostał, to wszystko OK.
Ja mogę z samym pistoletem po lesie łazić, byle był element niepewności, grania w teamie, wczucia się w to co trzeba zrobić. Sam pojedynek strzelecki jest już wykończniem, fajnie jest grać na unikanie kontaktu.Czasem się zastanawiam czy szukanie ludzi w paincie, to nie takie "zawracanie Wisły kijem"...
zdaję sobie sprawę że może być coraz trudniej o ludzi aby bawić się tak jak mam ochotę.
np. dzisiaj zabrałem sylwetki i pojechałem w las aby trenować celowanie na sucho na dystansach 25-30m (M4+kolimator)
Najpierw samo składanie, później długotrwałe mierzenie aby ciało zgrało się z klamotem w jedną całość, potem celowanie z zejściem z linii strzału. Wszystko na prawe i lewe ramię. Gdzie szukać ludzi, którym takie coś by się chciało trenować ??
W gruncie rzeczy w paincie, ASG itp gnaty nie strzelają super celnie na odległości większe niż te 30m, ale do tego dystansu, kiedy nawiązujemy kontakt, dobry szybki i celny strzał może być na wagę złota.
Kto to rozumie, czuje, lubi, jarzy.. ble, ble, itp.. itd... gdzie są ludzie, którzy by chcieli się tak szkolić, trenować ?
Kiedyś kiedy uczyłem się grać na gitarze, potrzebowałem wiele czasu/godzin ćwiczeń aby ciało zgrało się z instrumentem, z czasem umiejętności rosły. Niestety w paincie nie trzeba mieć umiejętności, wystarczy mieć dużo kasy na kulki i po sprawie, walisz tak szybko jak fabryka dała i jak pokryjesz wszystko ogniem, tak że nikt nie podejdzie, to wygrywasz Dobrze, że nie wystarczy kupić super drogą i dobrą gitarę żeby dobrze grać
Póki co nie odczuwam zapędów do tego żeby angażować się w 'ostrą' ciałem , duchem i portfelem, ale na poziomie żelowej kulki mnie to kręci. Kto wie może czas na 'ostrą' przyjdzie.
Moje zdanie jest takie: w grach terenowych poszukuję tego, w co bawiłem się w harcerstwie sto lat temu.
Mogłem wtedy siedzieć w Borach Tucholskich dwa miesiące i było super.
Pojawienie się painta dało możliwości "wykończenia" leśnych podchodów w dość spektakularny i emocjonujący sposób. I tego właśnie poszukuję w takich grach.
Do tego należy dodać radia, GPS-y i cały dostępny szpej i robi się klimat!
Jednak obecne podejście do painta (czytaj: lanie farby w lesie przez 10 minut) kłóci się z moją wizją tego typu zabaw.Stąd też pomysły typu Saltus. Jednak Saltus się bardzo komercjalizuje, przy druga edycja pokazała, że część uczestników była zupełnie nieprzygotowana na taką grę. Nie taką formę sobie wyobrażałem.
Dlatego idę krok dalej. Nie będę szukał na siłę chętnych w środowisku paintowym - jak ktoś chce to się pojawi.
W ASG też są bezsensowne strzelanki, ale też są ludzie poszukujący czegoś więcej. I z takimi ludźmi będziemy tworzyć MILSIMY :-)Bardzo prosta sprawa milsim to nie paintball i to myslenie musisz wyłaczyć i nie porownywac wszystkiego do painta bo z podejsciem ze trzeba wbiec i siac a jak sie zginei to luz to sorki ale na milsimie nie masz czego szukac..
pierwsze : milsim to wczucie się w rolę, więc jeżeli wbiegam na żywioł, bo to żelatyna i wisi mi czy dostanę, to już jest paint a nie MILSIM. MILSIM to RPG (odgrywanie ról) więc kogo odgrywa gość, któremu wisi czy przeżyje czy zginie ?? niezrównoważonego psychicznie czy desperata któremu wcale na zyciu nie zależy ??drugie : krojenie tortu ma znaczenie, nie raz dupe nam uratowało, zwłaszcza przy małym wzgórzu, wyjściu z za rogu budynku itp.. mówię oczywiście o strzelaniu żelatyną.
W takimj razie czym jest dla Ciebie MILSIM ??
Dla mnie naczelna różnica to : czuję, myślę i zachowuję się jak żołnierz, wczuwam się w swoją rolę i jeżeli nawet nie boję się że dostanę (w trakcie gierki milsimowej), to przyjmuję wzorce i zachowania jakbym się bał że zginę, bo to naturalne na polu walki że człowiek się boi i staram się to odgrywać.
Inaczej nie będzie z tego nic więcej jak zwykła rąbanka paintowa wzbogacona o powiększony teren, gpsy, itp.MILSIM - military simulation - symulacja wojskowa, symulacja pola walki... co symulujemy wejściem na żywioł, nie przejmując się tym czy przeżyjemy czy zginiemy ?? kamikaze z analizy danych na temat wymian ogniowych od II Wojny Światowej, przez wojny izraelsko-arabskie, Koreę, Wietnam po Bośnię, w warunkach miejskich, leśnych, wiejskich i na pustynii, wynika, że średnio 50% wszystkich wymian ogniowych toczy się na dystansie do 100 m (100% w walkach miejskich), 60% do 200 m, 80% do 300%, a 90% do 400 m (informacja za NATO Infantry Weaponry Master Plan 2004). Z koleji z najnowszych doświadczeń irackich wynika że: 1) wymiany ogniowe przy użyciu indywidualnej broni strzeleckiej odbywały się najczęściej na dystansie 20-30 m, 2) strzały powyżej 100 m były rzadkie, 3) maksymalny dystans strzałów był mniejszy niż 300 m (wg USMC After Action Report From Iraq)