Minal tydzien, strawilem juz chyba cale jedzenie wiec przyszedl czas na podsumowanie, z gory przepraszam kolegow za to ze zabraklo kopytek ale byly tak dobre ze nie moglem sie od nich odkleic;) karczek standardowo rozplywal sie w ustach, barszczu tez wypilem z dwa litry wiec bylem wniebowziety. Nie moge za bardzo slodzic Wyploszowi zeby nie spoczal na laurach;) brakowalo mi szalonych 17-latek biegajacych w strojach pielegniarek - wtedy to byl by szpital z prawdziwego zdarzenia;). W koncu moglem zapolowac na Wyplosza gdyz byl w przeciwnej druzynie, jednak pomysl wybiegniecia zza bunkra w czasie ataku z barek, zeby go znalesc, byl glupi

Przynajmniej bylem pierwszy na grillu:) Jeszcze raz z gory dziekuje, impreza przednia, z tak zajebista organizacja jeszcze sie nigdzie nie spotkalem!! Do następnego razu, mam nadzieje ze wkrotce!