No właśnie i to jest niezmiernie ciekawa kwestia. Czy, szanowny Kocie, wolisz rzucić nam lektury do poczytania czy - posługując się cytatami bądź własną wiedzą - na luzie pogaworzyć sobie choćby i na forum?
Daleki jestem od narzucania czegokolwiek, uważam ze ten kto mniej wie gorzej sie ma. Czytanie ksiązek niektórych boli a wygłaszanie pogladów opartych na mieszance uproszczeń, przeinaczeń i "z zasady wiem lepiej" już nie. To moim zadaniem ciekawa kwestia. To ze przeczyałem marksa nie oznacza ze jestem marksista podobnie to ze przeczytalem biblie nie oznacza ze jestem chrzescijaninem. Wiedza wzbogaca niezaleznie od tego jak bardzo passe to brzmi.
Co z tymi, co czytają innych mędrców niż tych uznawanych za "autorytety"? Co z tymi, dla których Marks to nie był mędrzec tylko zwykła menda z chorymi poglądami, która niewątpliwie była świetnym demagogiem i porwała miliony (miliony też przez niego poginęły).
Autorytety kazdy wybiera sam. I musi potem z tym wyborem żyć

co do Marksa to określenie "zwykła menda" jest mało merytoryczne

co do jego chorych poglądów to taka teza jest własnie przykładem tego co sie z marksizmem stało. Bo ludzie czesto utożsamiają marksa z komunizmem a nietzschego z faszyzmem i w obu przypadkach jest to najdelikatniej mówiąc intelektualna niezręcznosć. A te miliony to pogineły nie przez marksa tylko przez ludzi, którzy o marksie nie mieli specjalnie pojecia ale za to byli przkonani swiecie ze wiedzo o co mu chodzi. Poza tym postęp nauki polega na tym ze teorie nieaktulane sa obalane albo przebudowywane. Marksism miał swoje 5 minut i kto wie, moze jeszce bedzie miał swoje kolejne pięć minut...
Lekarz to lekarz, ale powiedz mi kto powinien zajmować się polityką? Politolodzy może? Dlaczego? Bo mają wiedzę, to znaczy że oni wiedzą lepiej co jest dla nas dobre?
Cholera, brzmi jak komunizm w wersji light...
Niech tracą życie na czytanie dzieł wybranych większości nurtów politycznych, mają takie samo prawo do głoszenia poglądów jak ja, Vodzu czy Misiek - tyle tylko że pewnie będą się bardziej mądrzyć.
Takie samo prawo powinni mieć żeby zajmować się polityką czyli sprawami innych ludzi - czyli najlepiej żadne! Uśmiech
polityką powinni zajmowac sie politycy (jak sama nazwa wskazuje

) tak ja leczeniem powinni zajmowac sie lekraze a nie akademiccy profesorowie, ale w kazdym przypadku (politycy, lekarze) powini to być ludzie przygotowani do podejmowania decyzji. Polityka zajmuje się sprawami ogółu a juz od dawna wiadomo, ze całość jest czymś więcej niż tylko sumą części tej całości i ze jesli potrafie zarzadzac domem czy przedsiębiorstwem to wcale nie oznacza ze potrafie zarzadzac krajem. Chodzi o profesjonalizm. Skad w was takie twarde przekonanie, ze w kazdym zawodzie powinni działac profesjonalisci poza polityka w której kazdy jest równy, ktoś kto przeanalizował dziesiatki tysięcu decyzji i sytuacji i ktoś kto własnie wyszedł spod swojego kamienia? W kwestiach jednostkowych nikt sam dla siebie nie chce sie oddac w rece amatorów a grupowo wszyscy mówią: "prosze bardzo każdy kto nas przekona ma prawo decydować o naszym losie".
i nie ma to nic wspólnego z historycznym socjalizmem/komunizmem w którym o profesjonaliźmie rzedzacych nie było mowy
Skoro wg Ciebie jestem chory - powinienem iść do lekarza.
Ale dlaczego jak chcę założyć firmę, to muszę iść do urzędnika? Przecież to nie przedsiębiorca!
W ogóle to czy osoby bez wykształcenia ekonomicznego powinny móc zakładać firmy?
No i polityka - skąd u politologa wiedza co jest najlepsze dla kraju? A nawet jak się otoczy ekonomistami, którzy łyknęli wszystkie te mądre knigi, to skąd wiadomo że akurat keynesiści mają rację a klasyczni liberałowie niekoniecznie?
Spłacasz wszystko do komunizmu w wersji light - my się znamy lepiej. Pokończyliśmy studia więc lepiej wami, baranami, pokierujemy.
Przynajmniej ja to tak odbieram.
widze ze urzednik to prawdziwy demon, cięzka historia, w dodatku co on sie zna przeciez jest urzednikiem. A jak wiadomo urzednik sie na niczym nie zna bo jakby się znał to nie siedziałby w urzedzie. Bo do urzedu ida tylko barany po znajomosci zatrudniane.
Ja w pewien sposób jestem urzednikiem, i jestem po to zeby w kwestaich którymi sie zajmuje wiedziec lepiej. Dlaczego? Do to ja jestem dla petenta a nie petent dla mnie, moim zadaniem jest mu pomagac, on nie musi wiedziec a ja musze, bo to ja za to biore pieniądze ze petentowi pomagam. Dodatkowo wydaję publiczne pieniądze i musze wiedziec jak to robić, bo jesli ktos mi udowodni ze nie wiem co robie to zegnam sie z pracą a witam ze spacerniakiem
a jak chcesz załozyc firmę to idziesz do urzednika zeby ją załozyć, ale urzednik firmy za ciebie nie poprowadzi. Do tego potrzbujesz przedsiębiorcy.
politolodzy są od badania procesów politycznych, to naukowcy nie ludzie profesjonalnie przygotowani do rządzenia.
a wszystko sprowadzam do profesjonalizmu, nie do posiadania studiów, bo dzisiaj jak patrze na poziom swoich studentów to myśle ze studia wyzsze przestały cokolwiek znaczyc (i to tez zasługa nieprofesjonalnych polityków którzy nie potrafia przewidywac ani troche skutków swoich działań).
o stanie dzisiejszej demokracji sie nie bede wypowiadał, bo to temat rzeka (chyba teraz najszerzej komentowany temat z zakresu polityki na świecie) i nie ma tu na to miejsca.
Generalnie nie jestem zwolennikiem Unii ale trzeźwo patrzac na alternatywy musze stwierdzić, że innego wyjscia geopolitycznie nie mamy. Uważam, ze nasze miejsce w unii jest uzależnione od stanu społeczeństwa a ten jest opłakany, nie dlatego ze jakies elyty nas ciemiężą tylko właśnie dlatego ze ludzie po pierwsze cierpią jak muszą posiąść jakąś rzetelną wiedzę a po drugie dlatego ze nie działają mikropolitycznie i maja moralność Kalego. To są popłuczyny po naszej historii ale wpływaja na teraźniejszość. Niestety.